Opera Dożynki

[wg tekstu Andrzeja Sosnowskiego]

TEKST Lipiec 7, 2009

autor: Andrzej Sosnowski

tytuł: Konwój Opera

rozdz.: Bebop de luxe

fragm.:  1.

Zaczynają się kobieta i mężczyzna, to momentalna kolizja, ale w zenicie zwarcia: stop – i scena rozwija się dalej w czasie oszołomionym: wyobraźmy sobie, że oboje wykonują śmiertelnie powolne salto w powietrzu, jak łyżwiarski skok przez plecy stopklatka w stopklatkę. Para sportowa. Obraz lekko zamazany, wokół nich lecą i opadają drobne przedmioty, monety, zegarek, szminka, kolczyk, zapalniczka, a kiedy wylądują, czy może: znieruchomieją w tym błękitnym świetle – on na własnych nogach, ona na swoich plecach – perspektywa nieważkości jeszcze się pogłębi. Bo jego prędkie kroki na razie prowadzą donikąd, stopy migają w miejscu, które nie ma miejsca. A jeśli w braku miejsca miejsca ujrzymy snop, krąg, walec światła, to męskie stopy jeszcze nie dotkną krawędzi zewnętrznego cienia, natomiast cień mężczyzny jeszcze nie spłynie z ciała leżącej kobiety, która najpierw spoczywa zupełnie bez ruchu, a potem niemal ukradkiem przesuwa lewą stopę w stronę brzegu światła, centymetr po centymetrze w stronę brzegu światła, aż wreszcie najmniejszy z palców stopy znika w mroku za światłem i po omacku szuka ścieżki, która prowadzi na świat.

Szok pourazowy, para wnet taneczna. Noc. Mężczyzna zwiedza ulice centralne, postanawia nie tyle pić, ile nieźle zjeść, ogląda prostytutki (teraz prawdziwszy seks, żeby upraszczać, upraszczać) lecz w ostatniej chwili: stop – chyba że zostanie dotkliwie znęcony. Kiedy wraca do domu, kobieta wzięła już proszki, umiarkowanie większą ilość proszków, proszek po proszku (centymetr po centymetrze) i dlatego tylko na migi daje do zrozumienia, że miłość, etc., ale w cieniu tego bólu jeszcze nieprzenikliwiej samej sobie daje całkiem doraźnie znać, że kobieta lubi cień, cień snu, który jest jak gest odprawiający ból i przywołujący powietrze, obojętne wobec rodzaju konturu i światła, obojętne wobec monodramatycznej sceny, nieobojętne wobec świata, który daje wszystkiego po trochu w przestronnych i półmrocznych kombinacjach.

autor: Andrzej Sosnowski

tytuł: Konwój Opera

rozdz.: Bebop de luxe

fragm.: 15.

A kiedy robią dobrą minę do nieskazitelnej gry, już na kacu, to co robią? Co widzi kobieta? Że mężczyzna boi się święta? Co widzi mężczyzna? Że święto to sztampa? Posłuchaj sztampy w takiej historii, mówi kobieta.

Zima w górskim hotelu. Jesteśmy genialni, kiedy nasza młodość przenosi się z narciarskich stoków do kawiarni, gdzie palimy papieros za papierosem i pijemy co tylko się da. Ale dzieje się coś dziwnego. Na przykład, czwartego dnia nic ma paru dziewczyn. Piątego dnia znika dwóch czy trzech kolegów. Pytam ludzi, nauczyciela: wykrętne uśmiechy i nic.

Tymczasem…, zaczekaj. Dziewczyny znalazły wolną salę z piętrowymi łóżkami. Poszła pierwsza para i została, potem poszła druga para i została, no i… wiesz. Jeżeli przychodzą ci do głowy słowa, boja wiem? – „cykl”, „hurt”, „przemysł”, „machinacja” – to jesteś na właściwym tropie.

Albowiem wpadaliśmy w niesamowity, mechaniczny rytm. Z pewnością następowały długie fazy, kiedy wszystkie kopulacje odbywały się w jednakowym tempie, bo pocące się dzień i noc światłem schronisko przesuwało się powolutku w górę stoku. Podobno leśniczy, który co kilka dni przyjeżdżał na nartach, żeby zostawić pokarm dla śpiącego nie opodal niedźwiedzia, ukląkł na gołej ziemi, która jak śluz ślimaka ciągnęła się za pełznącym budynkiem, i modlił się godzinami.

I nic dziwnego. Zachodziły bardzo szybkie zmiany w otaczającym nas świecie. Nie przerywając pracy nad moim partnerem, patrzyłam prosto w oczy podrygującego naprzeciwko kolegi, albowiem przez cały czas prowadziliśmy rozmowę o sytuacji i nie mogliśmy się mylić, że była krytyczna.

Jeżeli nieuchronnie zbliżała się chwila, kiedy w ograniczonej przestrzeni hotelu znajdziemy się w warunkach, jakie panowały tuż po powstaniu Wszech świata? Gęstość energii bliska punktu zero. Materia jądrowa zaczęła ujawniać strukturę – zmieniała się w plazmę kwarków i gluonów. Tylko pomyśl: zbliżenie do warunków panujących w pierwszych ułamkach pierwszej sekundy po stworzeniu świata. Fucking unbelievable.

 

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.